czwartek, 18 lipca 2013

Muzyko-emocje



Dzisiaj jakoś tak przy okazji słuchania pięknych dźwięków i głosu w „Someone Like You ” zastanowiło mnie kiedy ludzie wynaleźli coś takiego jak muzyka. Ciekawe czy było to jeszcze przed kołem, może przed językiem. W każdym bądź razie przetrwała do dzisiaj. Jest moim zdaniem pewnego rodzaju językiem, sposobem komunikowania się. Doskonale przekazuje emocje. Zwykłymi słowami czy nawet pewnymi gestami ciężko lepiej wyrazić emocje niż właśnie muzyką. Spróbujcie np. oglądnąć horror, thriller czy jakiś film bez ścieżki dźwiękowej. Nagle okazuje się wtedy, że to co wydawało się tylko tłem tak naprawdę bierze ogromny udział w budowaniu napięcia czy też w nadaniu rozrywkowego charakteru. Właśnie emocje to jest to co kocham w muzyce. Gdy jestem smutny i słucham jakiś melancholijny kawałek kayah to mam wrażenie, że w końcu ktoś mnie rozumie, ktoś słucha choć tak naprawdę to ja słucham. Gdy bawię się na imprezie i leci skoczny kawałek madonny albo też Lady Gagi to dostaję dodatkowej energii i potrafię mimo zmęczenia skakać i wariować. Gdy jestem wkurzony to stara dobra Chylińska z zespołem  ONA łączy się ze mną w bólu. Podobnie niejeden utworek Hip Hop wyraża mój zawód otaczający nas światem. Czym byłby świat bez muzyki.  Czym byłyby juwenalia, nie byłoby ich. Nie byłoby przystanku woodstock. Nie byłoby takich ikon muzyki jak nirvana czy apocalyptica. Nie mówiąc już o Koko Euro Spoko. Taki żarcik. Chociaż swoją drogą te wszystkie głosy niezadowolenia i krytyki uważam za przesadzone. Przecież Jarzębina wygrała w plebiscycie głosem większości społeczeństwa. Nie rozumiem czemu wywołało to takie oburzenie. Przecież taka właśnie jest natura hitów okolicznościowych.  Weźmy na ten przykład Shakirę i jej hit mistrzostw świata „waka waka” czy jakoś tak. Również oficjalny hym Euro 2012 w wykonaniu Oceany czyli Endless Summer nie był arcydziełem. To już często homemade  wrzucony na youtube jest lepszy. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to by muzyka była zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz